Czy seks się starzeje?


Prokrastynacja seksualna

Termin prokrastynacja kojarzy się z odkładaniem nieprzyjemnego lub trudnego zadania na późnej, najczęściej do czasu, kiedy to termin jego realizacji jest na tyle krótki, że wykonujemy je szybko, niedbale, w nerwach, z wyrzutami sumienia i gorącą obietnicą zmiany swojego postępowania następnym razem. Do czasu – kolejnego zadania.

Czy komukolwiek termin prokrastynacja kojarzy się z seksem? Raczej nie. Ja spróbuję dowieść, że ta cecha dotyczy również życia erotycznego pary i zaproponuję kilka rozwiązań na tego rodzaju przypadłość.

Ad rem. Zastanawiając się nad znaczeniem słowa prokrastynacja posłużyłam się definicją z Wikipedii. Prokrastynacja lub zwlekanie, czy też ociąganie się (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – Przez pojęcie prokrastynacji rozumieć należy dobrowolne zwlekanie z realizacją zamierzonych działań, pomimo posiadanej świadomości pogorszenia sytuacji wskutek opóźnienia. Mechanizm prokrastynacji polega na tym, że dzięki odłożeniu wykonania czynności na później początkowo następuje poprawa samopoczucia – pojawiają się radość oraz ulga, że nie trzeba działać natychmiast, a ponadto można zaangażować się w bardziej przyjemne, aktualne zadania. Odwlekaniu na później sprzyja złudzenie, że jutro będzie lepiej.

Odroczenie zadania nie jest tylko systematycznym zwlekaniem, może być konsekwencją wydłużenia czasu innego działania, które subiektywnie uważa się za pilniejsze. Natomiast prawda jest taka, że to zadanie odsunięte w czasie uznaje się za skomplikowane, nieprzyjemne, i dla którego nagroda nie istniała lub była trudna do przewidzenia. W konsekwencji może to doprowadzić do konfliktu między tym co jednostka czuje, że powinna zrobić, a tym co faktycznie robi. To powoduje poczucie winy i zakłopotania, spadek nastroju i obniżenie motywacji do działania.

Czy seks się starzeje?

W miarę trwania związku pojawiają się istotne zmiany w jego treści i intensywności. Początkowa namiętność i pożądanie partnera graniczące z obsesją stygną i ustępują miejsca przywiązaniu, przyzwyczajeniu i nierzadko rutynie. To, co kiedyś było niezbędne do funkcjonowania związku – czas spędzony wspólnie, obdarzanie się czułościami, wzajemna fascynacja i zapewnianie o miłości, chęć bycia blisko i niemożność oderwania się od siebie, zakochanie, pożądanie, podniecenie i seks, teraz może zamienić się w przyzwyczajenie, stagnację i zobowiązanie. Początkowa faza związku charakteryzuje się licznymi uniesieniami i dramatyzmem, rezygnacją ze swojego Ja na rzecz „zlania się w jedno” My, nieustannym pożądaniu drugiej osoby, częstymi i nagłymi wzrostami podniecenia i ochotą na seks bez ograniczeń.

Oczywiście, nie wszyscy mają podobne doświadczenia i pragnienia, natomiast każdy zauważa zmieniającą się dynamikę i intensywność powyższych w zależności od okoliczności zewnętrznych, potrzeb i priorytetów. Seks już nie jest najważniejszy, pożądanie ugina się pod ciężarem przyzwyczajenia, a podniecenie? No cóż, to trochę jak z wilgotną zapałką, potrzeba trochę wysiłku, by rozpalić i utrzymać płomień seksualny.

Dla par, które od dawna żyją razem – czas jest niekorzystny dla namiętności. Jest to naturalne i dotykające wszystkich zjawisko. Z czasem pojawia się przywiązanie i przyzwyczajenie, które jest gwarantem spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Te zjawiska przyczyniają się również do mniejszej wrażliwości na sygnały płynące od partnera, spada czujność i staranie się o jakość pożycia.

Kunktatorstwo seksualne w związku

Przechodząc do omówienia tematu prokrastynacji seksualnej, chciałabym przedstawić kwestię traktowania seksu jak obowiązku, zadania, które odkładane jest na później. Pożądanie seksualne z czasem słabnie, pojawiają się czynniki zmieniające potrzeby i sposób ich realizacji. Zmęczenie i niejednokrotnie nazbierane w ciągu dnia problemy lub niegasnący konflikt powodują niechęć do podejmowania aktywności seksualnej. Jeżeli jeszcze dochodzi powtarzający się brak satysfakcji z seksu, bo przecież traktowany jest jak obowiązek, podniecenie nie jest wystarczające do osiągnięcia spełnienia, a dzieci śpiące za ścianą lub godzina na zegarku powodują, że nasze zachowanie nie może być swobodne i spontaniczne. Seks zaczyna być nudny i niesatysfakcjonujący i nie dający spełnienia. Po pewnym czasie zakrada się myśl, że może mamy jakiś problem, może niezbyt jesteśmy atrakcyjni dla partnera, być może nie „działamy” już tak na siebie, być może nasza miłość gaśnie. Być może wiele pytań, nie zadanych wprost, powoduje snucie domysłów i powolne odsuwanie się od siebie oraz zmianę wektora zainteresowań. Pojawiają się emocje nieprzyjemne – strach, poczucie winy, zawstydzenie, niezręczność, które kojarzone z seksem odsuwają myśl o realizacji potrzeby seksualnej na dalszy plan. Może na następny dzień albo tydzień, może na okres urlopu, lub kiedy dzieci pójdą na swoje. Myśl o seksie już nie jest bardzo relaksująca, a spełnienie potrzeby seksualnej nie tak naglące i pożądane, libido słabnie. Aktywność seksualna jawi się jako trudna, stąd jej skojarzenie z obowiązkiem, a ludzie mają tendencję do odkładania nieprzyjemnych zadań na później. Trzeba włożyć nieco wysiłku, aby kontakt seksualny był atrakcyjny, podniecający, zakończony orgazmem.

Cóż, co z tym wszystkim zrobić? Skoro wiadomo, że namiętność słabnie w miarę trwania związku, podniecenie trudniej jest uzyskać, partner nie jest już tak pociągający jak wtedy, gdy na nosie mieliśmy różowe okulary? Wówczas należy włożyć trochę wysiłku w to, aby seks dostarczał satysfakcji i spełnienia.

Seksualna powinność

Moja propozycja na poprawę jakości życia seksualnego w związku, to przede wszystkim nazwanie seksu tym, czym stał się istotnie – obowiązkiem i zadaniem. Zadaniem od, którego zależy dobra jakość związku, a na tym nam przecież zależy.

Proszę abyście w ciągu dnia (i nocy – u niektórych) starali przekuwać w czyn myśl o czułości, pocałunku czy seksie z partnerem jak najszybciej, z marszu i spontanicznie najlepiej. Po prostu nie myślcie, nie odmawiajcie nawykowo i dajcie sobie szansę na przyjemność. Zacznijcie od pieszczot, masażu i poczekajcie, aż przyjdzie podniecenie i ochota na coś więcej. Jeżeli takowe spontaniczne zachowanie uważacie za nazbyt trudne, podpowiadam, co można zrobić, aby seks stał się dla obojga przyjemny i satysfakcjonujący. Dla tych, co lubią planować przygotowałam miłosne sesje. Jest to próba powrotu do chwil, kiedy akt seksualny był punktem kulminacyjnym spotkania, a na jego nadejście czekało się z rumieńcem na twarzy i stopniowo wzbudzanym podnieceniem. Przygotowałam również test zadowolenia z seksu dla pary. Proponuję zacząć od wypełnienia go w pierwszej kolejności, omówienia wyników przy wspólnej kolacji i do dzieła.

Porozmawiamy za 21 dni, podobno według psychologów, tyle czasu codziennej aktywności wystarczy, by wytworzyć u siebie nowy nawyk.

Ewa Lisowska-Kania

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>